UWAGA! Dołącz do nowej grupy Łańcut - Ogłoszenia | Sprzedam | Kupię | Zamienię | Praca

Kuna pod dachem to nie tylko hałas. Uszkodzona izolacja może zostać na lata


Najpierw słychać bieganie i drapanie. Później zwierzę znika i wydaje się, że problem został rozwiązany. Tymczasem po wizycie kuny pod dachem mogą pozostać tunele w ociepleniu, zanieczyszczenia i miejsca pozbawione ciągłej izolacji. Samo pozbycie się nieproszonego lokatora nie zawsze oznacza więc koniec kłopotów.

Kuna na poddaszu potrafi dać o sobie znać bardzo wyraźnie. Charakterystyczne odgłosy pojawiają się zazwyczaj wieczorem lub nocą, gdy zwierzę zaczyna się przemieszczać. Słychać bieganie, drapanie, przesuwanie materiałów, czasem pojedyncze uderzenia dochodzące ze skosów dachu.

To właśnie hałas najczęściej skupia uwagę mieszkańców. Gdy po pewnym czasie ustaje, łatwo uznać, że sytuacja wróciła do normy. Problem polega na tym, że tego, co kuna pozostawiła wewnątrz połaci dachowej, zwykle nie da się zobaczyć z poziomu wykończonego poddasza.

Kuna nie musi zniszczyć dachu. Wystarczy, że zniszczy jego izolację

W przypadku obecności kuny często mówi się o „zniszczonym dachu”, choć nie zawsze chodzi o uszkodzenie samego pokrycia czy konstrukcji. Poważnym problemem może być to, co znajduje się pod nim – warstwa termoizolacyjna.

Dla kuny miękka izolacja jest przestrzenią, przez którą może się przeciskać, przemieszczać i tworzyć przejścia. Materiał zostaje ugniatany, rozrywany albo przesuwany. W miejscach, w których wcześniej szczelnie wypełniał przestrzeń pomiędzy elementami konstrukcji, mogą powstawać puste obszary i całe korytarze.

Z zewnątrz dach nadal wygląda wtedy zupełnie normalnie. Również od strony pomieszczenia trudno dostrzec problem, szczególnie jeśli skosy zostały wykończone płytami gipsowo-kartonowymi.

To właśnie dlatego szkody potrafią pozostawać niezauważone przez długi czas.

Zwierzę może odejść. Pusta przestrzeń w ociepleniu zostaje

Największym błędem jest utożsamianie dwóch różnych problemów: obecności kuny i szkód, które spowodowała.

Jeżeli zwierzę udało się wypłoszyć i nie wraca na poddasze, rozwiązana została pierwsza część problemu. Nie oznacza to jednak, że przemieszczona czy zniszczona izolacja odzyskała swoje wcześniejsze właściwości.

Wełna wciśnięta w inne miejsce nie wróci samoczynnie pomiędzy krokwie. Utworzony przez zwierzę tunel również nie zniknie. Jeżeli dodatkowo pojawiły się odchody, mocz lub resztki przynoszonego pożywienia, problem może mieć nie tylko wymiar związany z termoizolacją.

Dlatego po stwierdzeniu dłuższej obecności kuny warto odpowiedzieć sobie nie tylko na pytanie: „czy zwierzę nadal jest na poddaszu?”, ale również: „w jakim stanie pozostał dach?”.

Objawy czasem pojawiają się dopiero zimą

Uszkodzenia izolacji nie zawsze od razu wpływają na komfort mieszkańców w sposób, który łatwo połączyć z wcześniejszą obecnością zwierzęcia.

Dopiero przy większej różnicy temperatur pomiędzy wnętrzem domu a otoczeniem mogą ujawnić się miejsca, w których przegroda nie izoluje równomiernie. Fragment skosu staje się wyraźnie chłodniejszy, pomieszczenie szybciej traci temperaturę albo pojawia się różnica pomiędzy poszczególnymi częściami poddasza.

W takich przypadkach przydatnym narzędziem diagnostycznym jest kamera termowizyjna. W odpowiednich warunkach pozwala wskazać obszary wymagające dokładniejszego sprawdzenia. W trudno dostępnych przestrzeniach wykorzystuje się również kamery inspekcyjne.

Nie chodzi więc o rozbieranie dachu „na wszelki wypadek”, ale o możliwie dokładne określenie, gdzie faktycznie występuje problem.

Co znajduje się pod płytą gipsowo-kartonową?

To pytanie zaczyna mieć znaczenie szczególnie w przypadku domów z użytkowym, wykończonym poddaszem.

Kilka czy kilkanaście lat wcześniej wykonano ocieplenie, zamknięto skosy, pomalowano ściany i od tego czasu praktycznie nikt nie zaglądał do wnętrza przegrody. Jeżeli w międzyczasie dostała się tam kuna, właściciel domu może przez długi czas nie mieć świadomości skali zniszczeń.

Jak wynika z doświadczeń firmy SuperCeluloza, zajmującej się naprawami izolacji uszkodzonych przez kuny, rzeczywisty stan ocieplenia nie zawsze odpowiada temu, czego można spodziewać się na podstawie samych odgłosów słyszanych przez mieszkańców. Dopiero dostęp do warstwy izolacyjnej pozwala ocenić, gdzie materiał został przemieszczony, zanieczyszczony lub całkowicie usunięty z fragmentów połaci.

To ważne również z innego powodu. Doraźne uzupełnienie pojedynczego miejsca nie musi przywrócić ciągłości ocieplenia, jeżeli zwierzę poruszało się po znacznie większej części dachu.

Naprawa nie powinna polegać na przykryciu problemu

W praktyce naprawa dachu po kunie powinna rozpocząć się od określenia zakresu szkód, a nie od przypadkowego dołożenia kolejnej warstwy materiału. Jeżeli stara izolacja została mocno zniszczona lub zanieczyszczona, konieczne może być jej usunięcie z uszkodzonych obszarów, oczyszczenie przestrzeni i dopiero później odtworzenie prawidłowej warstwy termoizolacyjnej.

Ważna jest przy tym ciągłość ocieplenia. Nawet dobry materiał izolacyjny nie spełni prawidłowo swojej funkcji, jeśli pomiędzy jego fragmentami pozostaną puste przestrzenie.

Jedną z metod stosowanych przy takich naprawach jest wdmuchiwanie celulozy. Materiał podawany pneumatycznie może wypełniać również przestrzenie, do których trudno dostać się w tradycyjny sposób. W zależności od konstrukcji dachu prace można prowadzić od strony pokrycia, co pozwala w wielu przypadkach uniknąć rozbierania wykończonych skosów wewnątrz domu.

Najpierw jednak trzeba zamknąć kunie drogę powrotu

Odtworzenie izolacji nie ma większego sensu, jeśli zwierzę nadal może bez przeszkód dostać się do środka.

Przed zakończeniem naprawy trzeba więc znaleźć potencjalne miejsca wejścia. Mogą znajdować się przy okapie, podbitce, kalenicy, obróbkach lub w innych punktach, w których powstała szczelina umożliwiająca przedostanie się pod pokrycie.

I tu pojawia się jedna z największych trudności. Kuna potrzebuje stosunkowo niewielkiego otworu, a samo miejsce, w którym wchodzi na dach, nie musi znajdować się bezpośrednio przy miejscu, w którym później jest słyszana.

Dlatego zabezpieczenie jednego przypadkowo znalezionego punktu nie zawsze rozwiązuje sprawę.

Cisza na poddaszu nie zawsze oznacza koniec problemu

To prawdopodobnie najważniejszy wniosek dla właściciela domu, który miał do czynienia z kuną.

Gdy nocne odgłosy znikają, łatwo odłożyć temat na później. Tymczasem zniszczona izolacja może pozostać w takim stanie przez kolejne lata. Zimą będzie wpływać na ochronę budynku przed utratą ciepła, a latem na nagrzewanie pomieszczeń znajdujących się bezpośrednio pod dachem.

Dlatego po dłuższej obecności kuny warto potraktować kontrolę izolacji podobnie jak sprawdzenie miejsca po awarii instalacji. Nie zakładać z góry, że wszystko jest zniszczone, ale też nie przyjmować, że skoro problemu nie widać, to go nie ma.

Kuna może opuścić poddasze w jedną noc. Ślady jej obecności pozostają znacznie dłużej.


Oceń: Kuna pod dachem to nie tylko hałas. Uszkodzona izolacja może zostać na lata

Średnia ocena:4.66 Liczba ocen:18